Cieszyn odwiedzony

2021-12-14

Jarmark św. Mikołaja w Cieszynie za mną. To były dwa dni dzięki którym wzrosło moje doświadczenie. Miałam mnóstwo przygód, czy to z odstawianiem samochodu na parkingi haha, noclegiem czy zaskakującymi spotkaniami z ludźmi.

Dorothy in Catland - handicraft shop - wooden box with moth

80% osób które podeszły zainteresowane do mojego stoiska, przybyło z Czech. To całkiem jasne, granica tuż tuż. Spora część osób podchodziła aby zrobić zdjęcia, poszukując inspiracji. Garstka coś zakupiła. Na szczęście zarobiłam na koszty: paliwo, wstęp na kiermasz, nocleg i jedzenie.

Jednak większość wystawców była w słabych humorach, ten kiermasz nie spełnił ich oczekiwań. Ja mogę się cieszyć ze zdobytego doświadczenia i wyzerowania kosztów. Myślę o kosztach kiermaszowych, bo koszt stworzenia produktów, to całkiem inna bajka, tym razem darmowa.

I muszę wspomnieć, że miałam wspaniałych sąsiadów kiermaszowych, którzy byli bardzo serdeczni. Dosłownie dzielili się i jedzeniem i napitkiem. Dziękuję Izie, która w czasie przedświątecznym tworzy piękne stroiki i Wojtkowi, twórcy niezwykłych dech.

Rynek w Cieszynie prezentował się wspaniale ze świątecznym oświetleniem i rodzinami przechadzającymi się pomiędzy stoiskami. Bardzo podobało mi się także to, że miasto zadbało o dzieciaki, które mogły swoje zdolności zaprezentować na scenie, czy to śpiewając, czy pokazując inne akrobacje. Brawo za skupienie uwagi na młodym pokoleniu.

A na koniec wspomnę tylko, że w zimie zdecydowanie trudniej jest się rozstawiać, ale np. w lecie w ulewie też nie jest łatwo ;) To już wiem. Nieskończone ilości warstw ubrań ratowały przed chłodem, ale utrudniały poruszanie się ;) i ogarnianie wszystkiego.

Mimo zmęczenia cieszę się z fajnej atmosfery tego przedświątecznego jarmarku i zdobytego doświadczenia :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *