Z życia kotów…

2021-11-28

Najwyższy czas aby przedstawić Wam moje stwory. Oto one!

Dorothy in Catland - My cat - Pixel
Pixel

Pixel, pręgowany dachowiec. I to żadna ujma, że taka pospolita rasa. Kij tam z rasami. Haha… Jest wspaniały! Na potwierdzenie przynależności do rodu dachowców, po prostu uwielbia chodzić po okolicznych daszkach. Gdy zeskakuje z 2m, to serce na chwilę przestaje mi bić, ale on jest całkiem pewien tego, że da radę i robi to bardzo sprawnie.

I poluje… tak, ku trwodze wszystkich ptaszolubów i myszolubów. Cóż, takie koleje ptasiego, mysiego i kociego życia. Trochę trwało nim to zaakceptowałam. Na początku ratowałam każde małe stworzonko przed futrzastą pręgowaną bestią. Ale kocia cwaność podpowiedziała mu, żeby więcej nie chwalić się zdobyczą, to zbyt duże ryzyko zawłaszczenia jej przeze mnie (czyt. ratunek!) Ale dobrze, koniec już, zrobiło się troszeczkę upiornie.

Dorothy in Catland - My cat - Fred
Fred

Fred to młodzieniec, który będąc ledwo żyw, wybrał drzwi mojego domu poszukując ratunku, schronienia i ciepła. Było to w pierwszy dzień śnieżycy, w wigilię, hah, zeszłego roku. Biedny, zmordowany, kichający, z zalepionymi oczkami. Jak się później okazało miał koci katar, długo go leczyliśmy. Ozdrowiał, ale już nie chciał przez całą zimę wychodzić na dwór. Bał się śniegu. Został ku sporej dezaprobacie seniora kociego rodu, Pixla. Ale o tym, to już innym razem…

Jesienią zeszłego roku, gdy był jeszcze maluchem, bezdomnym, widywałam go w okolicach mojego domu, ale nigdy nie pozwolił się zbliżyć, zawsze uciekał i bywał podobno agresywny, tak mówił sąsiad.

Pixel zdecydowanie kroczy własnymi ścieżkami. Im starszy, tym mniej lubi głaskanie i tym bardziej chce po prostu spokoju. Z kolei Fred jest niesamowicie towarzyski i przytulaszczy. Zawsze domaga się z wielkim hałasem uwagi i pieszczot. Jest mądry i kochany.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *