2022-12-15

Minął rok. I znów odwiedzam Kiermasze Świąteczne. Kolejna przerwa trwała wiele miesięcy, pusta pracownia, porzucone projekty… Cóż, moje plany planami, a tu inne palące sprawy się odezwały. Mój kręgosłup totalnie się zbuntował i dał mi wielką nauczkę. Szczerze wyznam że ogrom bólu fizycznego przerósł moje siły, musiałam odpuścić. Praca zatrzymana, projekty wstrzymane, entuzjazm przygaszony.
Pojawiło się wielkie pytanie: Czy będę w stanie kontynuować moją pasję? To jeden z tych trudniejszych momentów w życiu, kiedy pewność tego, że odnalazło się własną ścieżkę życia nagle zostaje zachwiana i podważana przez większe siły.
♥
Do tego los zakpił ze mnie jeszcze bardziej… miłość życia którą miałam w zasięgu ręki, nagle przepoczwarzyła się w wielkiego okrutnego potwora i zionęła siarczanym oddechem. Ufff, zgliszcza przyszło mi posprzątać, podnieść się, otrzepać popiół, wskrzesić błysk nadziei w oku i sercu. Trudne te doświadczenia ziemskie mamy, oj trudne.
♥
I tak oto moje pewności rozsypały się, jak wymyślna i piękna budowla z piasku.
Teraz kręgosłup przypomina się, delikatnie dając do zrozumienia, że to jeszcze nie koniec. A potwór? Fruwa od czasu do czasu na nieboskłonie, rycząc gdzieś w oddali i budząc lekki dreszcz.
Chcę powiedzieć że… Wszystko będzie dobrze, silniejsza i mądrzejsza jestem po tych doświadczeniach. Ogrom pracy mentalnej wykonałam. Leczyłam duszę i ciało. A co dalej? Zobaczymy. Przypuszczam że przyszedł czas na kolejne zmiany.

